Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyczne zwierzęta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyczne zwierzęta. Pokaż wszystkie posty

30 cze 2020

Lipcowa klęska urodzaju.

Wytyczne na lipiec? Najnowsza książka na twojej półce, której jeszcze nie przeczytałaś.

I nastąpiła tu tak zwana klęska urodzaju.

Bo te wszystkie książki trafiły do mnie w przeciągu ostatniego tygodnia:



A jutro już mamy siódmy miesiąc roku. I co by tu wybrać?


_____________________________________
"Boże Narodzenie w Lost River" oczywiście odpada. I Harry z Newt'em chyba też.

18 lis 2018

Fantastyczne zwierzęta i różne inne.

Byliśmy wczoraj w kinie na drugiej części "Fantastycznych Zwierząt". Film, ot taki sobie. Według mnie, część pierwsza była lepsza, może dlatego, że można było się w niej dopatrzeć więcej magicznych stworzeń niż w tej najnowszej.

Zadziwia mnie jednak to ile można wycisnąć na podstawie tak cienkiej książeczki, podręcznika do opieki nad magicznymi stworzeniami. Jak łatwo można wykreować nowego głównego bohatera i znaleźć antagonistę. Przyjemnym jest wpaść znów do Hogwartu choćby na kilka scen i odwiedzić szkolne mury. Miło zobaczyć młodsze wcielenia lubianych bohaterów. Pokładam w Rowling dużo zaufania i nadziei, bo chciałabym by dopowiedziała historię, by mogła pokazać co było przed tym co znamy z poprzednich książek. Może w "Zbrodniach Grindelwalda" było zbyt dużo wątków pobocznych, brakowało mi skupienia akcji na tytułowych zbrodniach właśnie, ale chciałabym wierzyć, że to do czegoś prowadzi. Chciałabym wiedzieć, czy Nagini to TA Nagini i dlaczego tak, a nie inaczej.

Choć mogłoby się wydawać, że człowiek z takich rzeczy wyrasta, że to już nie będzie to... To jednak jest miło. Filmy z Skamanderem ucieszyły mnie mimo wszystko bardziej niż 'Przeklęte dziecko', które w ogóle do mnie nie trafiło. Może dlatego, że forma do mnie nie przemówiła, a może też dlatego, że historia opowiadała o czymś co działo się po tym, co dla mnie definitywnie zakończyło się w "Insygniach śmierci". To był koniec historii i nie należało już tu niczego dopisywać, bo po co? Z "Fantastycznymi Zwierzętami" jest inaczej, to rozjaśnianie przeszłości, która niekiedy nie była w książkach zbyt jasna, bo nie można było jej poświęcić czasu.