Pokazywanie postów oznaczonych etykietą macbeth. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą macbeth. Pokaż wszystkie posty

25 sie 2018

I po nim.

Dosłownie. Macbeth tak jak należało się spodziewać zginął. Jakby zaśpiewał Maleńczuk: "I ch*j mu na grób".

Pomimo tego, że w poprzednim poście narzekałam, że czegoś mi w tej historii brakuje muszę przyznać iż spędziłam z nią przyjemnie czas, a koniec książki był bardzo emocjonujący. Zagadka kto, z kim, u kogo w kieszeni i dlaczego została rozwiązana. Bardzo też podobała mi się postać Jacka, który w głównej mierze rolę w książce miał epizodyczną, ale jakże ważną (Podnawka). Lubię takich bohaterów, którzy snują się gdzieś w tle, a tak naprawdę dość istotnie uzupełniają całą fabułę. 

A Macbeth? No nie wiem. Mam do niego mieszane uczucia. Nie dał się polubić. Ale czy miałabym go traktować jako skrajnie złego? Tak też nie potrafiłam. Robił to co potrafił chyba najlepiej. Okoliczności i najbliżsi ukierunkowali go tak, a nie inaczej. 


Może jesteśmy tylko urwanymi zdaniami w wiecznym chaotycznym bełkocie, w którym wszyscy mówią, ale nikt nie słucha, a na koniec spełniają się nasze najgorsze przeczucia: że jesteśmy sami. Zupełnie sami.



Tak, całkiem możliwe.

22 sie 2018

Macbeth.

Trochę mnie dziwi, że Nesbo się za niego wziął. Nie mam mu tego za złe, wcale. Podobają mi się jego historie. Ale - jego. Nie Szekspirowskie. Nie ma tu tego co lubię.

Macbeth jest takim jednotorowym bohaterem. Co mu każą to zrobi. Jak nie Lady podpowie to Jack i tak dalej, wszystko pcha do przodu. Konkretnie. Zabić tego, tego i tamtego. Gang rozwalić tak i tak. Jakby wykreślał zadania z listy. Żadnego zawahania. Jestem jakoś po połowie książki, kiedy to ukochana Macbetha załamuje się coraz głębiej, a on sam zaczyna snuć plany zdyskredytowania burmistrza. Wydaje mi się, że wiem co będzie dalej. Że to przewidywalne. Gdyby nie to, że Nesbo przedstawił w sposób przystępniejszy historię którą zaproponował Szekspir nie chciałabym tego czytać. Nie przeczytałam dramatu. Dzięki nowoczesnej przeróbce historia wydaje się odpowiedniejsza dla przeciętnej czytelniczki jaką jestem, dlatego ją wybrałam. Nie ma tego podziału na role, który zawsze mnie męczył. Jest bardzo fajne pióro autora, który jednak dla mnie tam nie do końca się odnalazł, bo choć w historii są jakieś tam problemy bohaterów, jakieś psychozy i rozterki moralne to brakuje mi tego co znalazłam u Harry'ego.

Podsumowując - kończyć Macbetha i czytać Upiory.


________________________________________
W porządku, wiem, że Nesbo to nie tylko Harry.