Wytyczne na lipiec? Najnowsza książka na twojej półce, której jeszcze nie przeczytałaś.
I nastąpiła tu tak zwana klęska urodzaju.
Bo te wszystkie książki trafiły do mnie w przeciągu ostatniego tygodnia:
A jutro już mamy siódmy miesiąc roku. I co by tu wybrać?
_____________________________________
"Boże Narodzenie w Lost River" oczywiście odpada. I Harry z Newt'em chyba też.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą empik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą empik. Pokaż wszystkie posty
30 cze 2020
7 maj 2020
Na kocioł!
W czasach dawnych kiedy to byłam sporo młodsza ekscytację czułam o wiele częściej. Przynajmniej raz na tydzień, bo wtedy wychodził jakiś odcinek serialu. Nie były to dzieła wielkich lotów, bo były to albo "Pamiętniki wampirów" albo "The Originals". Ogólnie rzecz biorąc miłość, intrygi i te nadprzyrodzone, fantastyczne wątki.
Z tego co pamiętam "Pamiętników" nie obejrzałam do końca, tego drugiego zresztą też nie, bo mnogość i skomplikowanie tego wszystkiego sprawiała że wszystko zaczynało już być mało zrozumiałe, a jednocześnie powtarzalne. Ktoś umarł, kogoś wskrzesili, kogoś przebili kołkiem, ktoś komuś przypominał kogoś z przeszłości, znowu kogoś wskrzesili, blah, blah, blah...
Do tej pory takie historie omijałam szerokim łukiem. Fakt faktem jak większość byłam oczarowana "Zmierzchem", ale książki które kojarzyły mi się z tym pewnym typem literatury nie trafiały do moich rąk. Nie czytałam o "Naznaczonej", nie poznałam całych "Darów Anioła". Był też taki cykl pt. "Szeptem", była "Niezgodna" i "Igrzyska śmierci".
Ostatnio jednak, kiedy to nie mogłam się na nic zdecydować, a słuchanie o wyborach czy koronie wychodziło już bokiem wybrałam do posłuchania książkę, która gdzieś mi się tam zawsze przewijała, a mianowicie "Dwór cierni i róż" S. J. Maas.
I przepadłam.
Co tam się dzieje! Co za bohaterowie! Jeden gorszy od drugiego, jeden intrygant goni drugiego. Nic nie jest takie jak się wydawało.
Kiedy byłam w połowie pierwszego tomu myślałam, że mamy do czynienia z inną wersją "Pięknej i Bestii", ale sam koniec książki i początek drugiego tomu ("Dwór mgieł i furii") wywróciły mi wszystko do góry nogami.
Bardzo podobają mi się tamtejsze potwory, imiona bohaterów (Amrena) i ta niezdrowa rywalizacja i intrygi.
Ach!
Ciekawa, rozrywkowa lektura. Tak na teraz.
_______________________________
A wczoraj było internetowe spotkanie z Jo Nesbo. Nie ma co liczyć w najbliższym czasie na nowego Harry'ego.
Z tego co pamiętam "Pamiętników" nie obejrzałam do końca, tego drugiego zresztą też nie, bo mnogość i skomplikowanie tego wszystkiego sprawiała że wszystko zaczynało już być mało zrozumiałe, a jednocześnie powtarzalne. Ktoś umarł, kogoś wskrzesili, kogoś przebili kołkiem, ktoś komuś przypominał kogoś z przeszłości, znowu kogoś wskrzesili, blah, blah, blah...
Do tej pory takie historie omijałam szerokim łukiem. Fakt faktem jak większość byłam oczarowana "Zmierzchem", ale książki które kojarzyły mi się z tym pewnym typem literatury nie trafiały do moich rąk. Nie czytałam o "Naznaczonej", nie poznałam całych "Darów Anioła". Był też taki cykl pt. "Szeptem", była "Niezgodna" i "Igrzyska śmierci".
Ostatnio jednak, kiedy to nie mogłam się na nic zdecydować, a słuchanie o wyborach czy koronie wychodziło już bokiem wybrałam do posłuchania książkę, która gdzieś mi się tam zawsze przewijała, a mianowicie "Dwór cierni i róż" S. J. Maas.
I przepadłam.
Co tam się dzieje! Co za bohaterowie! Jeden gorszy od drugiego, jeden intrygant goni drugiego. Nic nie jest takie jak się wydawało.
Kiedy byłam w połowie pierwszego tomu myślałam, że mamy do czynienia z inną wersją "Pięknej i Bestii", ale sam koniec książki i początek drugiego tomu ("Dwór mgieł i furii") wywróciły mi wszystko do góry nogami.
Bardzo podobają mi się tamtejsze potwory, imiona bohaterów (Amrena) i ta niezdrowa rywalizacja i intrygi.
Ach!
Ciekawa, rozrywkowa lektura. Tak na teraz.
_______________________________
A wczoraj było internetowe spotkanie z Jo Nesbo. Nie ma co liczyć w najbliższym czasie na nowego Harry'ego.
15 lut 2020
"Siedem sióstr", L. Riley.
Tak sobie jakoś wymyśliłam, że "Siedem sióstr" to na pewno historia z fantastyki i to jeszcze pewnie pomieszana z jakąś mitologią. Byłam jednak mile zaskoczona kiedy zaczęłam słuchać audiobooka i fantastyki nie znalazłam wcale, a tej mitologii tylko trochę.
Nie miałam okazji przeczytać jeszcze żadnej z książek Lucindy Riley, ale na Empik Go był dostępny audiobook "Siedmiu sióstr" i chętnie go włączyłam, bo wiedziałam, że to historia składająca się już z kilku tomów, a ja lubię takowe.
I jakże ona mnie urzekła. Bardzo lubię kiedy książka opiera się i opisuje wydarzenia z przeszłości. Tutaj akcja jest związana z budową pomnika Chrystusa Zbawiciela w Rio de Janeiro.
Ale może od początku. W pięknej posiadłości Atlantis dorastało ze sobą sześć sióstr. Wszystkie zostały adoptowane przez Pa Salta i każdej z nich nadał on imię po Plejadzie. Siostry wiedzą, że brakuje jeszcze jednej. Nigdy nie przybyła do Atlantis. Ta zagadka nie zostaje jednak rozwiązana, bo Pa Salt umiera, ale wyprzedzając dużo czas wytycza każdej ze swych córek drogę, dzięki której poznają one swoją przeszłość.
Pierwsza z książek poświęcona jest najstarszej z sióstr, Mai. By poznać swoje korzenie udaje się aż do Rio de Janeiro, gdzie przy pomocy zaprzyjaźnionego pisarza bada historię swojej rodziny.
Książka prócz tego, że fabuła jest interesująca ma ten niewątpliwy plus, że opisuje rzeczy nad którymi raczej często się nie zastanawiamy. Nawet jeśli historia budowy ogromnego Chrystusa Zbawiciela nie została przestawiona w sposób ściśle odzwierciedlający to co naprawdę się wtedy działo, to bardzo fajnie się słucha o tym jak mógł wyglądać proces projektowania i tworzenia tak wielkiej budowli. W tą historię zostaje wkomponowana prababka Mai i to właśnie dzięki jej wątkowi dowiadujemy się jakie życie wiodły osoby, które dorobiły się na plantacjach kawy i ze zwyczajnych obywateli stały się kimś na kształt arystokracji.
Z chęcią poznam kolejne tomy, ale z tego co widzę w wersji audio dostępny jest tylko ten pierwszy. Chyba zapoluję na nie na wymianie książkowej przy okazji Poznańskich Targów Książki, ewentualnie wypożyczę z biblioteki.
Swoja drogą muszę napisać też o zabawie w wyzwanie jakie ogłosiła Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy. Niby czas trwania wyzwania to aż osiem miesięcy, jednak zadań jest ogrom.
Nie miałam okazji przeczytać jeszcze żadnej z książek Lucindy Riley, ale na Empik Go był dostępny audiobook "Siedmiu sióstr" i chętnie go włączyłam, bo wiedziałam, że to historia składająca się już z kilku tomów, a ja lubię takowe.
I jakże ona mnie urzekła. Bardzo lubię kiedy książka opiera się i opisuje wydarzenia z przeszłości. Tutaj akcja jest związana z budową pomnika Chrystusa Zbawiciela w Rio de Janeiro.
Ale może od początku. W pięknej posiadłości Atlantis dorastało ze sobą sześć sióstr. Wszystkie zostały adoptowane przez Pa Salta i każdej z nich nadał on imię po Plejadzie. Siostry wiedzą, że brakuje jeszcze jednej. Nigdy nie przybyła do Atlantis. Ta zagadka nie zostaje jednak rozwiązana, bo Pa Salt umiera, ale wyprzedzając dużo czas wytycza każdej ze swych córek drogę, dzięki której poznają one swoją przeszłość.
Pierwsza z książek poświęcona jest najstarszej z sióstr, Mai. By poznać swoje korzenie udaje się aż do Rio de Janeiro, gdzie przy pomocy zaprzyjaźnionego pisarza bada historię swojej rodziny.
Książka prócz tego, że fabuła jest interesująca ma ten niewątpliwy plus, że opisuje rzeczy nad którymi raczej często się nie zastanawiamy. Nawet jeśli historia budowy ogromnego Chrystusa Zbawiciela nie została przestawiona w sposób ściśle odzwierciedlający to co naprawdę się wtedy działo, to bardzo fajnie się słucha o tym jak mógł wyglądać proces projektowania i tworzenia tak wielkiej budowli. W tą historię zostaje wkomponowana prababka Mai i to właśnie dzięki jej wątkowi dowiadujemy się jakie życie wiodły osoby, które dorobiły się na plantacjach kawy i ze zwyczajnych obywateli stały się kimś na kształt arystokracji.
Z chęcią poznam kolejne tomy, ale z tego co widzę w wersji audio dostępny jest tylko ten pierwszy. Chyba zapoluję na nie na wymianie książkowej przy okazji Poznańskich Targów Książki, ewentualnie wypożyczę z biblioteki.
Swoja drogą muszę napisać też o zabawie w wyzwanie jakie ogłosiła Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy. Niby czas trwania wyzwania to aż osiem miesięcy, jednak zadań jest ogrom.
5 gru 2019
Przyszły nowe.
Przyszła wyczekiwana paczka z Empiku o której miałam wam napisać. Zawierała w sobie trzy książki, dwie dla mnie, a ta ostatnia, trzecia książka ma być prezentem dla pewnego młodego mężczyzny.
Może zacznę od "Królestwa nędzników" Paulliny Simons. Jest to drugi tom trylogii Kres Wieczności opowiadającej o losach uczucia Juliana i Josephine. O pierwszym tomie "Łowcy tygrysów" pisałam w okolicach czerwca, jeśli ktoś jest zainteresowany niech zerknie do archiwum. Podoba mi się ta historia, bo opowiada o, wydawać by się mogło, oklepanym temacie w dość nieszablonowy i zaskakujący sposób. Tym bardziej chcę ją przeczytać, bo trzeci tom już jest i tylko czekać aż pewnie niedługo pojawi się polskie tłumaczenie.
Kto zna Coreya Taylora ten jest już przyzwyczajony do jego scenicznego image. Kto go nie zna, proszę, niech wygogluje sobie 'Corey Taylor masks'. Tylko się nie przestraszcie. Taylor jest wokalistą dwóch zespołów (Slipknot i Stone Sour), które grają coś co małż określa 'muzyką mocno relaksacyjną'. Sama osobiście bardzo lubię takie klimaty i od długiego już czasu chciałam przeczytać jakąkolwiek książkę jego autorstwa, ale jakoś nigdy żadnej nie mogłam kupić. Padło wreszcie na tą pierwszą. Czego się można spodziewać? "Siedem Grzechów Głównych to brutalnie szczere "spojrzenie na życie, które mogło potoczyć się tragicznie" i na odkrywcze przemyślenia, które pomogły je wyprostować."
Swoją drogą to chyba jedyna książka wydana u nas. Taylor napisał łącznie trzy.
"1000 ciekawostek o motoryzacji" przegląda właśnie małż i chyba mu się podoba. Kiedy zapytałam go co tam ciekawego w środku odparł ze stoickim spokojem, że: "1000 ciekawostek o motoryzacji". Taaak. Zatem to książka raczej dla mężczyzn, co zabawne napisana przez kobietę, Iwonę Czarkowską. Zerkałam na książkę kątem oka i zauważyłam, że składa się z kilkunastu działów i wielu ładnych mniejszych i większych fotografii, które na pewno przyciągną oko i zainteresują wspominanymi ciekawostkami. Poczytamy o samochodach, parkingach motocyklach, formule 1, a także o motoryzacyjnych rekordach i wielu innych rzeczach. Myślę, że każdemu przedstawicielowi płci męskiej, starszemu czy młodszemu przypadnie do gustu.
Czekam na jeszcze jedną książkę, którą udało mi się zgarnąć w radiowej Trójce. Razem z małżem podjęliśmy ok. 100 prób połączeń telefonicznych aż w końcu się udało i jakiś miły pan, który pełnił poranny dyżur podniósł słuchawkę.
Może zacznę od "Królestwa nędzników" Paulliny Simons. Jest to drugi tom trylogii Kres Wieczności opowiadającej o losach uczucia Juliana i Josephine. O pierwszym tomie "Łowcy tygrysów" pisałam w okolicach czerwca, jeśli ktoś jest zainteresowany niech zerknie do archiwum. Podoba mi się ta historia, bo opowiada o, wydawać by się mogło, oklepanym temacie w dość nieszablonowy i zaskakujący sposób. Tym bardziej chcę ją przeczytać, bo trzeci tom już jest i tylko czekać aż pewnie niedługo pojawi się polskie tłumaczenie.
Kto zna Coreya Taylora ten jest już przyzwyczajony do jego scenicznego image. Kto go nie zna, proszę, niech wygogluje sobie 'Corey Taylor masks'. Tylko się nie przestraszcie. Taylor jest wokalistą dwóch zespołów (Slipknot i Stone Sour), które grają coś co małż określa 'muzyką mocno relaksacyjną'. Sama osobiście bardzo lubię takie klimaty i od długiego już czasu chciałam przeczytać jakąkolwiek książkę jego autorstwa, ale jakoś nigdy żadnej nie mogłam kupić. Padło wreszcie na tą pierwszą. Czego się można spodziewać? "Siedem Grzechów Głównych to brutalnie szczere "spojrzenie na życie, które mogło potoczyć się tragicznie" i na odkrywcze przemyślenia, które pomogły je wyprostować."
Swoją drogą to chyba jedyna książka wydana u nas. Taylor napisał łącznie trzy.
"1000 ciekawostek o motoryzacji" przegląda właśnie małż i chyba mu się podoba. Kiedy zapytałam go co tam ciekawego w środku odparł ze stoickim spokojem, że: "1000 ciekawostek o motoryzacji". Taaak. Zatem to książka raczej dla mężczyzn, co zabawne napisana przez kobietę, Iwonę Czarkowską. Zerkałam na książkę kątem oka i zauważyłam, że składa się z kilkunastu działów i wielu ładnych mniejszych i większych fotografii, które na pewno przyciągną oko i zainteresują wspominanymi ciekawostkami. Poczytamy o samochodach, parkingach motocyklach, formule 1, a także o motoryzacyjnych rekordach i wielu innych rzeczach. Myślę, że każdemu przedstawicielowi płci męskiej, starszemu czy młodszemu przypadnie do gustu.
Czekam na jeszcze jedną książkę, którą udało mi się zgarnąć w radiowej Trójce. Razem z małżem podjęliśmy ok. 100 prób połączeń telefonicznych aż w końcu się udało i jakiś miły pan, który pełnił poranny dyżur podniósł słuchawkę.
24 wrz 2019
To i owo 5.
Kiedy instagramowicze otulają się w ciepłe sweterki, wyciągają świeczki i małe, urocze dynie ja jak zwykle zgrzytam zębami, bo mi nigdy nie wychodzą takie zdjęcia. Serduszkuję więc te które ktoś zrobił i szukam głębszej treści w opisie (często nie znajduję). Nie żebym osoby, które robią ładne zdjęcia nazywała półgłówkami, nie, ale książka ma treść. Nie liczy się stos rekwizytów.
Bo to tak jak z promocjami książek. I reklamą. W tym temacie też lubię się powtarzać, ale kurczę... Taki "Zimowy ogród". Wydali bez większego szumu. Nawet na insta nie widziałam tej książki zbyt wiele (praktycznie wcale), a to nie jest jakiś tam debiucik. Hannah napisała ok. 20 powieści, "Słowika" zna mnóstwo osób (wcisnęłam go nawet mojej siostrze i jej się podobał, co uznałam za niewątpliwy sukces, bo ostatnimi książkami które przeczytała była trylogia Grey'a) i było mi przykro, że książka przechodzi bez echa. Tymczasem oczywiście King wyskakiwał na mnie z każdego możliwego miejsca. Bałam się, że kiedyś wypadnie z lodówki, ale na szczęście ja go tam nie włożyłam, a mama książek nie czyta, więc też by go tam nie załadowała.
Prawdą jednak jest, że promocje są fajne. Za sprawą Empiku raz na miesiąc sobie jakieś książki kupię i przynajmniej nie płacę za przesyłkę. Empik Premium to zapewnia. Minimum, które muszę zapłacić za zamówienie by wysyłka była darmowa to 40 zł, a wydać tyle na książki to nie sztuka. Przy okazji są też jakieś zniżki do kina i na zdjęcia z czego jeszcze nie korzystaliśmy, bo najbliższy Helios w Poznaniu, a zdjęcia wywołuję od lat w jednym miejscu. Istnieje też coś takiego jak cashback i to mogą być 3% zwrotu za zakup czy to książek, czy płyt z muzyką czy z filmami. Podoba mi się to głównie ze względu na brak kosztów wysyłki. Wykupiłam abonament za rok, więc wyszło jakieś 6 zł z groszami na miesiąc. Najtańsza wysyłka i tak chyba wychodziła drożej. A, i w abonamencie są audiobooki i ebooki. Małż dziś jechał z mamą na podanie leku i mam nadzieję, że przywiezie mi jakąś książę, prosiłam by kupił tą o serialu "Przyjaciele". Też pokazywała mi się wszędzie, zniosłam to jednak z godnością, bo bardzo lubię ten serial.
W zeszłym miesiącu, prócz wspominanego "Zimowego ogrodu", kupiłam również drugą część książki pt. "Lunchbox na każdy dzień" Malwiny Bareły. Jeśli jesteście kuchennymi leniwcami i zazwyczaj żyjecie na bakier z garnkami (jak ja), a macie dość zwyczajnych kanapek, które sprawiają wrażenie, że codziennie jecie to samo, możecie śmiało ją kupić. Przepisy nie wymagają specjalnych umiejętności, są raczej proste w przygotowaniu i smaczne. Plusem tej książki są też bardzo ładne i apetyczne zdjęcia gotowych lunchboxów. Autorka proponuje gotowanie sezonowe, więc przepisy są podzielone wg. pór roku, by można było dostać składniki i by było możliwie tanio.
Wyglądam za okno i widzę, że ranek raczy nas szaroburą mgłą. Lubię taką jesień.
Ktoś może wie jak pachnie Grey?
Bo to tak jak z promocjami książek. I reklamą. W tym temacie też lubię się powtarzać, ale kurczę... Taki "Zimowy ogród". Wydali bez większego szumu. Nawet na insta nie widziałam tej książki zbyt wiele (praktycznie wcale), a to nie jest jakiś tam debiucik. Hannah napisała ok. 20 powieści, "Słowika" zna mnóstwo osób (wcisnęłam go nawet mojej siostrze i jej się podobał, co uznałam za niewątpliwy sukces, bo ostatnimi książkami które przeczytała była trylogia Grey'a) i było mi przykro, że książka przechodzi bez echa. Tymczasem oczywiście King wyskakiwał na mnie z każdego możliwego miejsca. Bałam się, że kiedyś wypadnie z lodówki, ale na szczęście ja go tam nie włożyłam, a mama książek nie czyta, więc też by go tam nie załadowała.
Prawdą jednak jest, że promocje są fajne. Za sprawą Empiku raz na miesiąc sobie jakieś książki kupię i przynajmniej nie płacę za przesyłkę. Empik Premium to zapewnia. Minimum, które muszę zapłacić za zamówienie by wysyłka była darmowa to 40 zł, a wydać tyle na książki to nie sztuka. Przy okazji są też jakieś zniżki do kina i na zdjęcia z czego jeszcze nie korzystaliśmy, bo najbliższy Helios w Poznaniu, a zdjęcia wywołuję od lat w jednym miejscu. Istnieje też coś takiego jak cashback i to mogą być 3% zwrotu za zakup czy to książek, czy płyt z muzyką czy z filmami. Podoba mi się to głównie ze względu na brak kosztów wysyłki. Wykupiłam abonament za rok, więc wyszło jakieś 6 zł z groszami na miesiąc. Najtańsza wysyłka i tak chyba wychodziła drożej. A, i w abonamencie są audiobooki i ebooki. Małż dziś jechał z mamą na podanie leku i mam nadzieję, że przywiezie mi jakąś książę, prosiłam by kupił tą o serialu "Przyjaciele". Też pokazywała mi się wszędzie, zniosłam to jednak z godnością, bo bardzo lubię ten serial.
W zeszłym miesiącu, prócz wspominanego "Zimowego ogrodu", kupiłam również drugą część książki pt. "Lunchbox na każdy dzień" Malwiny Bareły. Jeśli jesteście kuchennymi leniwcami i zazwyczaj żyjecie na bakier z garnkami (jak ja), a macie dość zwyczajnych kanapek, które sprawiają wrażenie, że codziennie jecie to samo, możecie śmiało ją kupić. Przepisy nie wymagają specjalnych umiejętności, są raczej proste w przygotowaniu i smaczne. Plusem tej książki są też bardzo ładne i apetyczne zdjęcia gotowych lunchboxów. Autorka proponuje gotowanie sezonowe, więc przepisy są podzielone wg. pór roku, by można było dostać składniki i by było możliwie tanio.
Wyglądam za okno i widzę, że ranek raczy nas szaroburą mgłą. Lubię taką jesień.
Ktoś może wie jak pachnie Grey?
31 mar 2019
Bo zamiast butów, ja kupuję książki...
Moje postanowienie noworoczne dotyczyło czytania tylko książek z stosu hańby i zakazywało zakupu książek nowych. Jak wiadomo człowiek jest istotą słabą, a truteń książkowy jest bardzo słaby, tym bardziej kiedy ma okazję wejść do Empiku, a w sklepie jest promocja 3 za 2 obejmująca dział literatury obyczajowej.
Postanowienie złamałam już dawno. Przeczytałam "Save me" czy "Zaginiony symbol", jakieś tam kieszonkowe wydania na wyprzedaży w owadzim dyskoncie też się kupowało.
Ciężko było coś wybrać. W gruncie rzeczy nie lubię kupować nowych, totalnie nieznanych mi książek. Zazwyczaj wiem czego się po danej pozycji spodziewać, bo czytałam już o niej, a czasem wręcz już ją przeczytałam i teraz kupię, bo wiem, że jest dobra. Stojąc jednak przed tymi kilkoma regałami zadanie miałam średnio trudne. Sporo książek odpadło, bo były to książki okołoświąteczne. Były też okołowiosenne. Były książki o psach, które naturalną koleją rzeczy odpadały również. Później odpadały autorki, które mnie nie interesują i w końcu zostały te książki z których mogłam coś wybrać. Pierwszą była "Katarzyna i Igor". Autorka nie jest mi znana, nic a nic, ale zachęcił mnie do tej książki opis. Po "Słowiku" jestem spragniona dobrej książki, w której to miłość przeplata się z wojną. Na którymś z blogów czytałam też pozytywną opinię o tej książce, więc tym chętniej po nią sięgnęłam.
"Rosyjska namiętność" ma opowiadać o Linie, żonie, kochance i muzie Siergieja Prokofiewa. Czyli, że mogę liczyć na miłość i Rosję, a mi takie zestawienie bardzo się podoba. Mogę spodziewać się też wątku politycznego i zesłania do łagru.
Trzecia książka jest typowym strzałem w ciemno, bo coś trzeba było dobrać, aby skorzystać z promocji, a nie znalazłam niczego innego co by mi pasowało. "Kwiaciarka" osadzona została w Paryżu, a jej bohaterką jest hrabina Marcela de Legarde. Według opisu wydawnictwa doczekam się okrutnej zbrodni, która ma zapobiec wielkiemu skandalowi, który miałby zagrozić pozycji hrabiny. Oczywiście, jak to z morderstwem bywa ma ono zapoczątkować lawinę wydarzeń nieszczególnie radosnych.
"Kwiaciarkę" wydało wydawnictwo Dragon i co mi się bardzo spodobało nie nawtykano pod opis ikon grona blogerów czy portali internetowych, które tą książkę rekomendują. Swoją drogą przy "Katarzynie i Igorze " też tego nie ma, a przy książce Reyes Monforte znalazły się dwa loga, w tym Lubimy czytać.
Postanowienie złamałam już dawno. Przeczytałam "Save me" czy "Zaginiony symbol", jakieś tam kieszonkowe wydania na wyprzedaży w owadzim dyskoncie też się kupowało.
Ciężko było coś wybrać. W gruncie rzeczy nie lubię kupować nowych, totalnie nieznanych mi książek. Zazwyczaj wiem czego się po danej pozycji spodziewać, bo czytałam już o niej, a czasem wręcz już ją przeczytałam i teraz kupię, bo wiem, że jest dobra. Stojąc jednak przed tymi kilkoma regałami zadanie miałam średnio trudne. Sporo książek odpadło, bo były to książki okołoświąteczne. Były też okołowiosenne. Były książki o psach, które naturalną koleją rzeczy odpadały również. Później odpadały autorki, które mnie nie interesują i w końcu zostały te książki z których mogłam coś wybrać. Pierwszą była "Katarzyna i Igor". Autorka nie jest mi znana, nic a nic, ale zachęcił mnie do tej książki opis. Po "Słowiku" jestem spragniona dobrej książki, w której to miłość przeplata się z wojną. Na którymś z blogów czytałam też pozytywną opinię o tej książce, więc tym chętniej po nią sięgnęłam.
"Rosyjska namiętność" ma opowiadać o Linie, żonie, kochance i muzie Siergieja Prokofiewa. Czyli, że mogę liczyć na miłość i Rosję, a mi takie zestawienie bardzo się podoba. Mogę spodziewać się też wątku politycznego i zesłania do łagru.
Trzecia książka jest typowym strzałem w ciemno, bo coś trzeba było dobrać, aby skorzystać z promocji, a nie znalazłam niczego innego co by mi pasowało. "Kwiaciarka" osadzona została w Paryżu, a jej bohaterką jest hrabina Marcela de Legarde. Według opisu wydawnictwa doczekam się okrutnej zbrodni, która ma zapobiec wielkiemu skandalowi, który miałby zagrozić pozycji hrabiny. Oczywiście, jak to z morderstwem bywa ma ono zapoczątkować lawinę wydarzeń nieszczególnie radosnych.
"Kwiaciarkę" wydało wydawnictwo Dragon i co mi się bardzo spodobało nie nawtykano pod opis ikon grona blogerów czy portali internetowych, które tą książkę rekomendują. Swoją drogą przy "Katarzynie i Igorze " też tego nie ma, a przy książce Reyes Monforte znalazły się dwa loga, w tym Lubimy czytać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









